VeloMałopolska – skarb rowerowej Polski – rozmowa z Jarkiem Tarańskim cz. 1

Jarek: Ja bym chciał, żeby to nasze pokolenie było tym, które może przełoży tę wajchę, żeby na rowery w końcu patrzeć poważnie, a nie traktować tylko jako sprzętu rekreacyjnego od święta używanego, tylko również komunikacyjnie.
Rafał: Będąc na rowerze, jadąc na rowerze, ma się ten kontakt z innymi uczestnikami ruchu dużo bardziej i zawsze jest takie przyjaźniejsze nastawienie.
Jarek: Tutaj mam do polecenia fajną wycieczkę, która ma pół tysiąca kilometrów, tak naprawdę możecie ją przejechać albo w dwa dni, albo w siedem, albo w dziesięć, w zależności jak rozłożycie, wszystko jest spięte linią kolejową, więc możecie wystartować w Krakowie i wrócić do Krakowa.
Rafał: Cześć, witam Was w podcaście Rowery dla Umysłu, gdzie rower jest czymś więcej niż najbardziej efektywnym środkiem transportu.
Rafał: Jestem Rafał Sobolewski i zapraszam Was w kolejną inspirującą podróż na dwóch kółkach.
Rafał: Partnerem tego podcastu jest Fundacja POMBA, która wspiera i propaguje rozwój zrównoważonego kolarstwa górskiego w Polsce oraz prowadzi szkolenia z techniki jazdy w terenie.
Rafał: W dziesiątym odcinku wybieramy się na rowerową wycieczkę do Małopolski,
Rafał: a zabiera nas tam Jarek Tarański,
Rafał: którego pewnie znacie z profilu VeloMałopolska na Facebooku i Instagramie.
Rafał: Jarek współpracuje z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego w zakresie tworzenia sieci turystycznych tras rowerowych w tym pięknym regionie.
Rafał: A rozmawiało nam się tak fajnie, że zanim się zorientowałem mieliśmy już prawie półtorej godziny nagrania,
Rafał: w związku z tym postanowiłem podzielić tę rozmowę na dwa odcinki,
Rafał: a w dzisiejszym zapraszam Was na jej pierwszą część przedstawię.
Rafał: Cześć, Jarek.
Jarek: - Cześć Rafał, hej.
Rafał: Klasycznie pytanie rozgrzewkowe w moim podcaście.
Rafał: Ile masz rowerów per capita w swoim gospodarstwie domowym?
Jarek: - Trudno się wylosowało jak zwykle, wiesz co, no ja używam koło 4-5,
Jarek: plus jeszcze mojej żony, więc koło 6 rowerów mamy takich na chodzie.
Rafał: Tylko sześciu rowerów na chodzie non stop, czyli trzy per capita.
Rafał: Bardzo zacna liczba.
Rafał: Jakieś ciekawe rowery z tych sześciu.
Jarek: Wiesz co, ja nie jestem fetyszystą sprzętowym, tak naprawdę u mnie to jest narzędzie do przemieszczania się, więc jakby nie fetyszuję sprzętu.
Jarek: Mam rower do kolarstwa górskiego, mam i mieszczucha, mam gravela. Mam takiego turystyka, którego używam do różnych ciężkich zadań, czasem miksuję trochę gravela i MTB.
Jarek: Mam jeszcze szosę wpiętą w trenażer, mam jeszcze parę retro rowerów, które nie używam tylko wiszą sobie na ścianie, więc to jest tak mniej więcej.
Rafał: Przyszedł czas w moim podcaście właśnie na Małopolskę, która obok Zachodniopomorskiego jest jedynym województwem w Polsce, które potrafi w turystykę rowerową.
Rafał: Ja osobiście nie byłem w Małopolsce nigdy na rowerze. Małopolskę znam tylko Kraków w sumie i raz w Tarnowie byłem, więc dzisiaj Ty zabierzesz mnie i słuchaczy w ten piękny rejon.
Rafał: Ale na początek może powiedz, bo widziałem, że byłeś niedawno chyba z miesiąc temu na targach turystycznych.
Rafał: Rower w Utrechcie i wrzucałeś fajne stories i rolki z infrastruktury rowerowej, którą tam odwiedziłeś, m.in. taką ciekawą kładkę, na którą się wjeżdża bądź zjeżdża z niej, zależy w którym kierunku, przez dach szkoły.
Rafał: Powiedz, jak się po kilku dniach jazdy po takiej infrastrukturze odnajdujesz potem wracając do Polski i wsiadając na rower, jeżdżąc po naszych DDR-kach?
Jarek: Czy ja się śmieję? Uknułem sobie taki zwrot jak mała depresja infrastrukturalna,
Jarek: którą zapadam po przyjeździe z Holandii zazwyczaj.
Jarek: No tam musimy sobie zdać sprawę z tego, że Holandia tak naprawdę tę rewolucję zrobiła sobie trzy pokolenia temu i mamy taką mniej więcej lukę.
Jarek: Ja bym chciał, żeby to nasze pokolenie było tym, które może przełoży tę wajchę, żeby na rowery w końcu patrzeć poważnie, a nie traktować go tylko jako sprzętu rekreacyjnego od święta używania.
Jarek: tylko również komunikacyjnie, bo Holendrzy to zrobili w latach siedemdziesiątych i widać, że od tego czasu naprawdę zainwestowali w tą infrastrukturę, co im się oczywiście zwraca.
Jarek: Także się nikt nie zastanawia, to obecne pokolenie ma rowery we krwi i to widać. Zresztą nie mam zazwyczaj dużo czasu, żeby jeździć, bo jakby naszym głównym zadaniem jest sprzedawanie Holendrom wizji turystyki rowerowej w Małopolsce.
Jarek: także siedzę na targach, na stoisku, ale jak troszkę jest czasu...
Jarek: no to wsiadam na rower. Zazwyczaj jest to... Ja już piąty raz byłem chyba w Utrechcie na tych targach.
Jarek: To jest też niesamowite targi, bo tak naprawdę one zbierają około 25 tysięcy osób.
Jarek: Nie wiem, co się przewija przez weekend. I tak naprawdę to są w większości położone seniorzy.
Jarek: To są ludzie 45+ i którzy naprawdę aktywnie spędzają ten czas.
Jarek: Tak zresztą widać po odbiorze, tam nie ma zbędnych pytań, tam ludzie wiedzą, o co chcą zapytać.
Jarek: Widać, że się interesuje.
Jarek: Pracują tym, żeby znaleźć sobie jakąś nową destynację do takiego aktywnego spędzania czasu.
Jarek: Ale to tak jakby to ta targowo.
Jarek: Ale jak mam parę chwil, to zawsze jeżdżę, pożyczam sobie rower i oczywiście próbuję się tam wtopić w ten tłum.
Jarek: Zawsze dla każdego to jest pierwszy szok, jak siada w Holandii na rowerze, żeby się w ogóle poczuć ten flow,
Jarek: który tam jest i się współgrać z tym ruchem, który na pierwszy rzut oka wydaje się naprawdę chaotyczny,
Jarek: ale to jest takie taka orkiestra trochę jazdy, że wszyscy uważają na siebie, to jest niesamowite i w tym całym tłumie zdecydowanie w większym natężeniu ruchu. Utrecht ma w tym około 60%
Jarek: podróży po mieście to jest właśnie na rowera.
Rafał: Wow.
Jarek: Dla porównania Kraków to jest 5%,
Jarek: to są takie proporcje.
Rafał: No tak, tak, tak.
Jarek: Rowery widać na każdym kroku. No i co jest fajnego w Utrechcie, to próbowałem wyjechać z Utrechtu licząc na to,
Jarek: że mi się droga rowerowa albo jakiś taki logiczny ciąg skończy. Próbowałem to robić na wszystkie sposoby, na północ, po łódź.
Jarek: Głównie wschodni i zachód. I mi się nie skończyło.
Rafał: Nie skończyło się, do granicy dojechałem.
Jarek: Stworzyłem ograniczenie czasowe i musiałem...
Jarek: Jadę, dopóki mi się droga nie skończy,
Jarek: ale się nie chciałam skończyć, żeby mi się czas skończył.
Jarek: I wracam w zupełnie inną drogą i też te drogi logicznie cię prowadzą do celu.
Jarek: No to jest piękne. U nas zawsze trafisz na jakąś dziurę infrastrukturalną.
Rafał: Tak, czyli obstawiałeś co będzie pierwsze, granica twojego czasu czy granica państwa.
Rafał: I zawsze to była granica twojego czasu.
Rafał: Okej, no a jak tak już wspomniałeś o tym
Rafał: flow, bo w Polsce też często jest tak, że jak nie jesteś lokalsem, to też nie wiesz
Rafał: w mieście po którejś stronie drogą dla rowerów, po której stronie na przykład jezdni
Rafał: pojechać, bo nie wiesz, w którym miejscu, która się skończy, a która
Rafał: doprowadzi cię do tego miejsca, gdzie chcesz jechać.
Rafał: No ale w Polsce przy takim ruchu rowerowym nie ma problemu, że się zatrzymasz.
Rafał: Na drodze do rowerów się zacznie zastanawiać, wyciągniesz mapę i będziesz sprawdzać.
Rafał: No a w Holandii przy takim flow, przy takim dużym ruchu rowerowym to chyba ciężko
Rafał: byłoby się tak właśnie zatrzymać i zastanawiać.
Rafał: Ale tam w zasadzie rozumiem, że nie ma
Rafał: takiej potrzeby, bo wszystko jest tak logicznie i spójnie zaprojektowane.
Jarek: Trochę tak, ja bym, robiłem różne sposoby jazdy, raz zupełnie na żywioł, jadąc zupełnie bez mapy i drugi raz się przygotowałem i sobie nawet jakiegoś gpx'a i wziąłem sobie jakiś komputerek rowerowy, żeby mnie nawigował i powiem ci, że lepiej jednak po prostu jechać, jechać tak na czuja najzwyczajniej w świecie, bo wstawać się w ten tłum i płynąć z nim, bo faktycznie jak człowiek zaczyna tam gdzieś mieszać przy takim dużym natężeniu ruchu, no to się widać, że jest turysta, a ludzie też jakby też czują,
Jarek: tego, czują to, że nie jesteś stąd, uważają na ciebie dwa razy bardziej.
Rafał: No właśnie, to jest właśnie super, że jednak będąc na rowerze, jadąc na rowerze, ma się ten kontakt z innymi uczestnikami ruchu dużo bardziej i zawsze jest takie przyjaźniejsze nastawienie.
Jarek: Dokładnie, tam się jakby nikt nie denerwuje, to przecież nie siedzimy jednak w zamkniętych puszkach, tylko każdy ma ze sobą kontakt wzrokowy.
Jarek: Większe niż mniejsze to powoduje to, że ludzie po prostu uważają na siebie zdecydowanie bardziej, zauważają swoje ruchy.
Jarek: To są czasem takie drobne gesty, których się w Polsce jeszcze nie do końca używa, chociaż widzę, że coraz bardziej to było sygnalizowanie skrętów czy zatrzymań nawet.
Jarek: To w Holandii jest przyjęte normalne, tak że każdy ma rękę.
Jarek: Fajnym kierunkowskazem jest ręka i to jest używane często gęsto i to niesamowicie upłynie jakby cały ten właśnie flow jazdy.
Rafał: Tak, ale to nie jest tak, że tę rękę wystawiasz tak szeroko pod kątem 90 stopni,
Jarek: Dokładnie, to trzeba… To są mikrogesty, ale do wyczucia, więc to jest całkiem fajne, jakby wystarczy sobie pojeździć po takim kraju trochę bardziej zaawansowanym rowerowo,
Rafał: tylko tak delikatnie, subtelnie.
Rafał: Właśnie.
Rafał: No dobra, to przejdźmy sobie do tych targów i tego jak sprzedajesz trasy Małopolski uczestnikom tych targów, wspomniałeś, że oni wiedzą o co pytać, więc o co pyta taki doświadczony turysta rowerowy na takich targach, jak podchodzi do Waszego stoiska?
Jarek: bo jakby człowiek też potem stosuje już u siebie też, jakby też...
Jarek: bo to faktycznie pomaga.
Jarek: Znaczy, zazwyczaj nie trzeba ludziom tłumaczyć co to jest, gdzie jest Małopolska, gdzie jest, gdzie jest region, bo jakby każdy kojarzy Kraków, jak się wystarczy powiedzieć, że to jest stolica regionu jest Kraków, sporo osób kojarzy też te największe atrakcje dla nich, czyli Wieliczkę, Oświęcim, też Tatry, no i wtedy sprzedaje, tak jak chcecie to zrobić na rowerze, to ja wam tutaj mam do polecenia fajną wycieczkę, która ma pół tysiąca kilometrów, tak naprawdę możecie ją przejechać albo dwa dni,
Jarek: albo siedem, albo dziesięć, w zależności jak rozłożycie, wszystko jest spięte linią kolejową, więc możecie wystartować w Krakowie i wrócić do Krakowa i takim kombinacją właśnie pociągów i tras rowerowych, które powstają od dekady, no jest też fajną wycieczkę po regionie móc zrobić właśnie na rowerze, no spokojnie, jeżeli tego to odkryć ten region w najlepszy sposób, czyli takim slow tourismem rowerowym.
Rafał: To jakie trasy polecasz najczęściej na tych targach?
Jarek: Wiesz co to jest? To jest takie combo tak naprawdę.
Jarek: Naprawdę, bo jakby cały ten system
Jarek: Transvelo sieci, Trans VeloMałopolska faktycznie, który się buduje od dekady
Jarek: z założenia jakby miał oplatać tę całą Małopolskę i spinać te
Jarek: największe atrakcje turystyczne i miasta i to faktycznie się dzieje.
Jarek: Oczywiście mamy parę jeszcze dziur, które trzeba połatać.
Jarek: Dlatego to nie jest też taka...
Jarek: Wszystkim też uczciwie mówię, że to nie jest też obce dla super początkujących,
Jarek: ale też trochę zaawansowanych, którzy jednak…
Jarek: te dziury będą w stanie objechać zwykłymi drogami,
Jarek: czasem z przewyższeniami, z samochodami.
Jarek: Tego nie ma dużo już, całe szczęście, no ale dalej są,
Jarek: więc ciężko to takim sprzedać z takim jednym one-linerem,
Jarek: że słuchajcie, mamy tutaj pół tysiąca kilometrów autostrady rowerowej,
Jarek: przyjeżdżajcie, bo tak też nie jest.
Jarek: Natomiast no te trasy, które powstały, no to ja wszystkim jakby taki szkielet,
Jarek: którym ja się opieram na taką długodystansową przygodę,
Jarek: no to jest wystartowanie na podtatrzu albo…
Jarek: w Zakopanem albo w Nowym Targu i albo użycie kolejki na Gubałówkę,
Jarek: wtachanie się na nią z rowerem i zjazd sobie już taki spokojny do Chochołowa stamtąd szlakiem wokół Tatr wracamy do Nowego Targu albo bierzemy w Zakopanem,
Jarek: wysiadamy z pociągu i po prostu pierwszy skręt z dworca to jest też wylotu na Jec i zjeżdżamy sobie tymi drogami takimi lokalnymi po wylotu na Jec z Nowego Targu.
Jarek: to dwie alternatywy, a potem już jak dojedziemy w lodu na Jec cały czas do
Jarek: Nowego, Starego Sącza.
Jarek: Tutaj wszystkim też proponuję, no to już mamy jakieś 130 kilometrów w zależności
Jarek: od wariantu, w Starym Sączu proponuję ludziom też znowu wejść w pociąg,
Jarek: siąść razem z rowerem, podjechać sobie, znowu zrobić tą wysokość, troszkę
Jarek: się wspomóc pociągiem, to jest w sumie jedna z ładniejszych linii kolejowych
Jarek: w Polsce, więc jedziemy sobie do góry Doliny Popradu pociągiem do granicy Zdrój
Jarek: i stamtąd startujemy.
Jarek: Zjazd taki spokojny, łagodny, 60 kilometrów, wracamy do nowego, starego Sącza, to jest 60 kilometrów.
Jarek: No i mamy taki całodniowy, albo nawet dwudniowy, w zależności od tego, co chcemy jeszcze zobaczyć w Dolinie Pokradu, taki rozszerzenie tej wycieczki.
Jarek: No potem mamy taki najtrudniejszy wariant, czyli z Sącza do Trzchowa, gdzie nie mamy tych 35 kilometrów wzdłuż jeziora Rożnowskiego i Trzchowskiego.
Jarek: Jeszcze, mam nadzieję, że do zobaczenia w najbliższym czasie.
Jarek: W najbliższych latach jednak coś ruszy temat i się jednak to uda nam wybudować,
Jarek: ale w tym momencie jakby w zależności od sezonu jest to bardziej lub mniej spokojna jazda,
Jarek: czy mówię spokojna, że jest większy lub mniejszy natężenie ruchu na tej drodze wzdłuż jeziora.
Jarek: Będzie nas czekać dwa, trzy przewyższenia trochę większe niż dopuszczalne w standardach WMO Polskę,
Jarek: no ale to jest też naprawdę bardzo malowniczy obszar, więc dla kogokolwiek to jest troszkę rozjeżdżony i powiedzmy, że średnia zaawansowana na rok.
Jarek: jest to do przejechania nawet w tym trybie objazdowym no i w Trzchowie znowu wpadamy na już przygotowane tak naprawdę trasy po lokalnych drogach i po wałach Dunajca i tak dojeżdżamy albo do Tarnowa albo do ujścia Dunajca do Wisły gdzie się też wiele Dunajec łączy z Wiślaną Trasą Rowerową no i tym odcinkiem już Wiślanej Trasy Rowerowej wracamy do Krakowa tu oczywiście też polecam wszystkim się zatrzymać, zwiedzić Kraków na rowerze lub nie
Jarek: można kolejne 100 kilometrów dojechać sobie do Oświęcimia i stamtąd wrócić pociągiem jak zbierzemy wszystko do siebie to jest około pół tysiąca kilometrów naprawdę fajnej wyprawy rowerowej
Rafał: Ciekawa wycieczka, bo połączyłeś w sumie trzy trasy – Velo Dunajec, Velo Poprad i Wiślana Trasa.
Jarek: EuroVelo... tak, dokładnie. EuroVelo 11 i Wiślona Trasa Rowerowa.
Rafał: Tak, bo ten szkielet, tak jak czytam na waszej stronie, to są te cztery trasy, czyli Velo Dunajec, Wiślana Trasa Rowerowa i EuroVelo 411,
Jarek: Tak, no to rozszerzenie właśnie Europa 11 w Dolinie Popradu jest samodzielnym odcinkiem,
Rafał: które de facto w dużej części opierają się Velo Dunajec i Wiślaną Trasę Rowerową. Mają dużo wspólnego przebiegu.
Rafał: Tak.
Jarek: dlatego go proponuję właśnie do jazdy, żeby zobaczyć jak to tam wyszło,
Jarek: bo to jest jakby wspólna inwestycja zarówno samorządów małopolskich, jak i Słowaków,
Jarek: bo tam część Poprad jest granicą państwa, więc ta trasa też meandruje.
Jarek: Raz po tej, raz po tej stronie, także jedziemy słowacko-polskim tak naprawdę.
Jarek: Fajne warianty wycieczki, więc to jest do polecenia.
Jarek: No i jeszcze Szlak wokół Tatr, który też jakby powstał jako pierwszy tak naprawdę taka porządny fragment infrastruktury, więc też jest polsko-słowacka inwestycja na terenie Polski, jakby ten odcinek główny Szlaku wokół Tadr jest gotowy w całości,
Jarek: Natomiast też gminy dobudowują jakby różne warianty alternatywne.
Jarek: Także tam też już jakby w ramach szlaku wokół TAT w Polsce powstało prawie 100 kilometrów takich bardzo fajnych propozycji na jazdę.
Rafał: No tak, właśnie ta trasa w Dolinie Popradu tam jest takie, jak sobie patrzyłem na mapie, ciekawe miejsce,
Rafał: że w pewnym momencie Słowacja jest na północ od Polski.
Jarek: Tak, jest takie jedno miejsce, taki meander Popradu, że faktycznie tak się to układa.
Rafał: Natomiast właśnie "Szlak wokół Tatr" i ”Wiślana Trasa Rowerowa" i "VeloDunajec"
Rafał: to są te trzy szlaki, które Szymon Nitko umieścił w swoim rankingu "10 najlepszych szlaków rowerowych w Polsce".
Rafał: No i właśnie chciałem zapytać jeszcze o ten "Szlak wokół Tatr",
Rafał: bo wydaje mi się, a może popraw mnie jeśli się mylę,
Rafał: że to jest chyba jedyny u Was szlak poprowadzony starotorzem?
Jarek: nie jedyny, zaraz to rozwinę, natomiast tak jakby połowa odcinka tych odcinków
Jarek: polskich to jest faktycznie wykorzystanie dawnej linii kolejowej z Nowego Targu do Trzceny
Jarek: i to jest taka faktycznie fajna jazda
Jarek: delikatnie, delikatnym nachyleniem do granicy polsko-słowackiej
Rafał: Mhm, no tak.
Jarek: jakby wykorzystujące to Starotorze, natomiast reszta, reszta tego odcinka od Nowego Targu do Kacwina
Jarek: to już jest trasa rowerowa poza linią.
Jarek: poza śladem kolejowym, no i tam prawdopodobnie mamy też jeden z najbardziej stromych odcinków drogi rowerowej w Polsce.
Jarek: Także tam też trzeba już mieć w na uwadze to, że to tam się zaczyna,
Jarek: jesteśmy w górach, no to musimy trochę podjazdów zrobić.
Jarek: Natomiast widoki nam to wynagrodzą.
Rafał: W tym miejscu warto przypomnieć, że partnerem tego podcastu jest Fundacja POMBA.
Rafał: A jako słuchacze rowerów dla umysłu macie 6% rabatu na szkolenia grupowe techniki jazdy w terenie.
Rafał: Kod zniżkowy to rowery dla umyslu, pisane razem małymi literami i bez polskich znaków.
Rafał: Kod jest ważny do końca 2025 roku, a o samych szkoleniach i moich doświadczeniach z nimi opowiadaliśmy wspólnie z Agnieszką Jurewicz w pierwszym i drugim odcinku podcastu.
Jarek: Rozwinę jeszcze to wykorzystanie linii kolejowych, bo jakby to była jedna z pierwszych inwestycji, która właśnie wykorzystuje ten ślad kolejowy i jakby dała też przyczynek do jakby rozwoju tras rowerowych, między innymi Wielomałopolska.
Jarek: Natomiast to nie jest jedyna trasa, która korzysta ze Stara Torzy.
Jarek: Mamy jeszcze odcinek właśnie EuroVelo 11, która się ciągnie od Krakowa na północ, czyli na
Jarek: Wiślicę i potem dalej w województwie świętokrzyskim już jest gotowy.
Rafał: A w tamtą stronę
Jarek: Jest taki gotowy odcinek 50 kilometrowy w zasadzie od Proszowic do Wiślicy.
Jarek: To już mamy 50 kilometrów w zasadzie non stop po Starotorzu dawnej kolejki wąskotorowej.
Jarek: To była linia Charsznica, jako Cmyrzów się to ładnie nazywało.
Jarek: Tam jest sieć takiej linii kolejowej, która była porobiona również też na Ponidziu.
Jarek: One były zamknięte już w zasadzie pół wieku temu, więc one nie są w ogóle do
Jarek: zmiany komunikacyjnego, bo powstały drogi w tym czasie zdecydowanie skracające czas podróży.
Jarek: Podejrzewam, że na rowerze w tym momencie jesteś w stanie zajechać szybciej niż kiedyś kolejka jeździła, więc tam już powstało sporo tych tras rowerowych właśnie korzystając z linii kolejowych. Oczywiście buduje się ten odcinek jeszcze między Krakowem a Proszowicami.
Jarek: To zostało około 17 kilometrów do wybudowania.
Jarek: Jest też odcinek, część z tej linii właśnie w Miechowie.
Jarek: Ze Charsznicą Miechowem - Bukowska Wola, to jest 10 km, też jest w śladzie kolejki wąskotorowej, więc to już jest gotowe.
Jarek: Natomiast jest taki w dalszych planach, żeby to spiąć wszystko ze sobą i wykorzystać jeszcze bardziej tę linię dawnej linii kolejowej właśnie na północy Małopolski.
Rafał: A no tak, bo na Północy to już nie są takie góry, więc rzeczywiście tam...
Jarek: No zdziwiłbyś się tak naprawdę, bo...
Rafał: No okej, no nie, co, okej.
Rafał: Tak, bo potem są góry jeszcze świętokrzyskie, więc w tamtą kierunku, więc okej, mało Polska jest.
Jarek: Tak, tak, tak, ale wbrew pozorom zdecydowanie
Jarek: jak ja jeżdżę sobie Kraków-Kielce, to największe
Jarek: interwałowe takie odcinki to są właśnie Kraków-Ponidzie.
Jarek: No mamy tutaj po prostu te nasze już dolinki podkrakowskie
Jarek: i jakby tę wyżynę miechowską i to robi dość znaczne przewyższenia,
Jarek: a tak naprawdę potem się już wypełniło.
Jarek: Płaszcza od Ponidzie do Kielc jest w miarę płasko.
Jarek: Za Kielcami już na północ jest już bardziej pofałdowanie.
Jarek: Z tras jeszcze takich pokolejkowych to na pewno warto wykorzystać kiedyś.
Jarek: Są takie ukryte perełki,
Jarek: które by mogły połączyć na przykład Wiślaną Trasę Rowerową z zbudowaną w przyszłości Velo Rudawa. To są na przykład takie stare starotorze,
Jarek: kolejek na przykład do kamieniołomu Orlej.
Jarek: Zapomniane w zupełności i torowiska po lasach, które można było...
Jarek: odświeżyć, zrobić fajną trasę rowerową,
Jarek: no ale to jest jakaś wizja przyszłości,
Jarek: więc zobaczymy, co się uda tutaj zrobić.
Rafał: Ale jakby ten szkielet teraz w Małopolsce jednak jest oparty właśnie dzięki temu ukształtowaniu terenu też o te wszystkie rzeki, dopływy Wisły i samą Wisłę.
Jarek: Ja też wszystkim tłumaczę, że jakby Małopolska jest dość pofałdowanym regionem.
Jarek: Mamy więcej górek jednak niż tych nizinnych obszarów, więc jedynym takim pomysłem jak zrobić te trasy rowerowe dostępne dla każdego i nieprzekraczające specjalnie tych standardów,
Jarek: że to nachylenie nie może być większe niż 6% na takim dłuższym odcinku,
Jarek: no to było wykorzystanie właśnie dolni rzecznych.
Jarek: Więc tutaj wkleiliśmy się i do Dunajca, i do Popradu, i do Wisły wykorzystać tak, żeby...
Jarek: ...żeby też wykorzystać obwałowania maksymalnie, bo się udało w większości zrobić.
Jarek: No i linia kolejowa oczywiście też z racji swojej natury też są fajne do wykorzystania pod trasy rowerowe, więc to się wykorzystuje.
Jarek: No a tam, gdzie nie ma takiej możliwości, to już faktycznie czuć, że...
Jarek: ...na przykład bardzo fajnie czuć, że budowniczowie te 100 lat temu tej kolejki właśnie wąskotorowej na północ od Krakowa...
Jarek: naprawdę zrobili solidną robotę bo jak tylko zjedziesz i.
Jarek: I ze śladu EuroVelo 11 po starej linii kolejowej no to czuć, że każda górka jest stromszą niż to, co byś robił na rowerze obok.
Jarek: Więc to widać też, że faktycznie wtedy się nie budowało tuneli, jest tak, tak.
Jarek: Trzeba było sobie tak wytyczyć, żeby zrobić to jak po najmniejszych górkach jak możliwe.
Jarek: Więc to widać, że to jest wykorzystanie aż do maksymalnie tego ukształtowania terenu, które wtedy inżynierowie zostawili.
Rafał: No tak, podobnie tutaj w Zachodniopomorskim to wygląda.
Rafał: Rzeczywiście w Zachodniopomorskim większość tych tras jest wykorzystana po starotorzu.
Rafał: W sumie tylko Zalew Szczeciński to taka po wałach.
Rafał: U was te proporcje są trochę inne, ale właśnie każdy region musi swoje zalety
Rafał: wykorzystać, to co ma od geografii czy od historii, z przemysłu.
Jarek: Dokładnie, ja też o tym wszystkim tłumaczę, że niektórzy narzekają, że jazda po wałach to są jakieś straszne nudy i tak naprawdę nie lubią po tym jeździć, ale też rozumiem, natomiast ja mam taką stronę, ja po prostu odpoczywam jadąc po wałach, bo tak naprawdę mamy, mieszkając w mieście to tak naprawdę czasem możemy cały dzień horyzontu nie widzieć, a na takich wałach nagle wylatujesz na trasę, którą widzisz świat przed sobą na 20 km do przodu,
Jarek: Widzisz, horyzont, masz ziemię.
Jarek: spokój, wystarczy tak naprawdę sobie wyłączyć umysł i jechać na spokojnie odseparowaną trasą po koronie wałów.
Jarek: Dla mnie to jest odpoczynek dla umysłu niesamowity.
Rafał: No tak, zdecydowanie, ale też się dziwię, bo w sumie te rzeki,
Rafał: szczególnie te bardziej na południu, czyli im bliżej Tad, to pewnie bardziej
Rafał: meandrują niż lecą w linii prostej, więc też jest ciekawie, bo co chwila są jakieś
Rafał: pewnie łuki, a wyobrażam sobie, że jednak na tych trasach po śladem kolei
Rafał: tych zakrętów jest mniej i tam jest właśnie takie długie, proste.
Rafał: Dla niektórych może to być nudne, dla mnie nie jest, ale tu bardziej bym zrozumiał ten
Rafał: nudny przy tych trasach kolejowych niż przy tych wałami.
Rafał: No chyba rzeczywiście ta Wiślana Trasa Rowerowa, gdzie tam pewnie jest.
Jarek: Wiesz co, Wiślana jest u nas takim przykładem właśnie,
Jarek: ta w szczególności tak, gdzie jest po wałach,
Jarek: no to są długie, proste, jakby nie patrzeć.
Jarek: Jakby w szczególności od Krakowa na wschód,
Jarek: no to mamy takie odcinki, najdłuższym odcinkiem,
Jarek: takim nieprzerwanym drogi rowerowej na wałach w tym momencie,
Jarek: to jest ten od Ujścia Jezuickiego do Szczucina,
Jarek: to jest ponad 30 km takiej nieprzerwanej jazdy po wałach.
Jarek: I na przykład spotkałem paru triatlonistów,
Jarek: którzy nie preferują jazdy i treningi na Wiślanej Trasie Rowerowej,
Jarek: a im polecałem właśnie tą wąskotorową Eurovelo 11 na północ,
Jarek: tam by tam właśnie Piotroszowice-Wiślica,
Jarek: no to stwierdzi, że tam nie mogą,
Jarek: no bo tam wiesz, linia kolejowa też nie jest w próżni,
Jarek: ona została zabudowana przez drogi i przez miejscowości,
Jarek: więc tam się przecina też w wielu miejscach z lokalnymi drogami.
Jarek: No i każda taka, dla trenującego triatlon no to ma znaczenie,
Jarek: nie rozpędzi się w pełni możliwości.
Jarek: bo musi jednak uważać na tych skrzyżowaniach.
Jarek: A tutaj masz odseparowaną drogę rowerową 30 kilometrów na wprost, więc można sobie trenować, jak to się robi.
Rafał: Jak budowaliście te trasy na Wałach, to nie było problemu z ekologami, że protestowali, że asfalt lejecie na tereny cenne przyrodniczo?
Jarek: Nie, nie było, bo, no wiesz, to sam wał przeciwpowodziowy to nie jest przecież naturalny stan, to jest wytwór człowieka, więc zrobienie korony wału...
Rafał: No tak, tak.
Rafał: Plus też nie chcemy, żeby wał nasiąkał wodą.
Jarek: Dokładnie, znaczy prawda jest taka, że w tym momencie ta technologia budowy wałów, w szczególności jak teraz remontują wały, co było fajnie widać teraz jak były te wały remontowane przy Krakowie,
Jarek: to mało kto widzi, że ten proces tak wygląda, ale tak naprawdę do środka wału...
Jarek: Lane są naprawdę ogromne masy betonu, to jest tak zwana przegroda antyfiltracyjna, to jest taki lany beton do środka wału, właśnie po to, żeby wzmocnić ten wał od środka.
Jarek: Także mamy te fajne obsypane ziemią, tak naprawdę to jest potężna już konstrukcja budowlana, która jakoś tak czy owak od lat ingeruje w środowisko, więc wykorzystanie tej korony wałów, żeby ją asfaltować i dopuścić ją do ruchu,
Jarek: No, to jest moim zdaniem...
Jarek: same pozytywy, no to wiesz, prawda jest taka, że to się zmieniło nie tak dawno temu,
Jarek: bo w sumie po 2013 prezydent Kamorowski podpisał dopiero ustawę, która pozwalała w ogóle budować na legalu i jeździć na legalu po wałach, to było niemożliwe do tego czasu.
Jarek: Co prawda Kraków zaczął trochę wcześniej, on to zrobił, Kraków był takim trochę pionierem w tym,
Jarek: żeby budować cokolwiek na wałach, więc ta trasa, pierwsze odcinki tak zwanej Trasy Tynieckiej...
Jarek: która powstała na prawoobrzeżnych wałach Wisły, no już powstała prawie 20 lat temu,
Jarek: więc mieliśmy te odcinki już wybudowane i jakby to też było takim motorem napędowym zarówno do zmian, jak i to, że się udało wtedy w Krakowie wybudować te pierwsze kilometry,
Jarek: takiego pomysłu, hej, wykorzystajmy te wały, no jak już są, no chronią przeciwpowodziowo,
Jarek: to dajmy jeszcze jedną funkcję, niech to będzie multifunkcjonalne, no i z sukcesem się udało.
Rafał: Oczywiście taka trasa po Wałach może być, tak jak wspomniałeś, ma tę przewagę na taką po kolejowej, że rzeczywiście jak przecina drogi, to to już jest jakiś most i pewnie większość, nie zawsze, ale często da się dalej poprowadzić tę trasę pod tym mostem, więc bezkolizyjnie z samochodami.
Jarek: Tak, to oczywiście zaczyna być trudne, bo jak tylko zjedziesz, tak proceduralnie, jak tylko zjedziesz z wału i chcesz zrobić coś poza wałem,
Jarek: bo wiesz, wał należy do Skarbu Państwa. Jakby budowa takich obiektów hydrotechnicznych, no to zupełnie inne procedury,
Jarek: natomiast jak tylko chcesz jakby właśnie bezkolizyjnym jakimś przejazdem zjechać z wału i na przykład podjechać pod mostem,
Jarek: no to już czasem natykasz na problemy własnościowe, które trzeba rozwiązywać, co nie jest takie proste.
Jarek: Bez specustawy oczywiście, no ale to też jest kwestia chciejstwa urzędników. Jednym się chce bardziej, drugim mniej,
Jarek: więc też nie ma co zasłaniać brakiem specustawy. Sporo się udało, kilometry wybudować, mało pracy właśnie.
Jarek: Mimo braku specustawy, aczkolwiek trafili nawet urzędnicy bardzo uparci z Zarządu Dróg Wojewódzkich ciągną całe te inwestycje,
Jarek: no też trafili mnie na ścianę, że paru rzeczy się nie da by przeskoczyć.
Jarek: Sprawa by dość mocno uprościła przebieg pozyskiwania takich gruntów i budowy tras rowerowych.
Rafał: Mówiłeś też o dojeździe. Bardzo ważnym czynnikiem tych tras turystycznych jest wykorzystanie kolei.
Rafał: Jak to u Was wygląda w Małopolsce z koleją? Ten tabor jest dostosowany do przewozu rowerów?
Rafał: Są to wygodne miejsca? Jest ich dużo w tych regionalnych pociągach kolei małopolskich?
Jarek: Wiesz, to nie jest źle, zawsze mogłoby być lepiej,
Jarek: natomiast faktycznie zaraz, jak się zaczął sam projekt, sieć Wielomałopolska zakładał, że jest ona oparta też w szkieletach pras kolejowych i jakby całym pomysłem było to, żeby to wypromować, to turystykę właśnie długo dystansował, czyli jazda z punktu A, B do C, a nie tylko jedziesz do jednego punktu, robisz pętelkę i wracasz sobie z tym rowerem na samochodzie, tylko
Jarek: emocja takiej, takiej turystyki, że trzeba dojechać
Jarek: najlepiej koleją właśnie do punktu startu i wrócić sobie z powrotem
Jarek: na, na, na, do mety rowerem.
Jarek: Sam tabor, koleje regionalne, w szczególności koleje małopolskie,
Jarek: które też jakby zaczęły się rozwijać razem z budową sieci Wielomałopolska,
Jarek: faktycznie tam mocno zostało przeinwestowane w tabor, który już umożliwia
Jarek: przewóz większej ilości rowerów w każdym pociągu regionalnym, to się sprawdza.
Jarek: Bym sobie miał taką wizję, żeby w sezonie, w szczególności w tym takim
Jarek: wiosna, jesień, żeby na tych najbardziej popularnych prasach jeździły składy,
Jarek: które mają po 30 rowerów nawet.
Rafał: No no, fajnie by było.
Jarek: Bo jakby to jest na przykład różnica w systemie holenderskim, że faktycznie tam
Jarek: trochę się zniechęca, na przykład w Holandii, do tego, żeby zabierać rowery do
Jarek: pociągu i tam nie ma super dużo miejsc na każdy pociąg, tylko tam jest taka różnica,
Jarek: że te pociągi odjeżdżają co 15 minut, a nie co 2 czy 3 godziny.
Jarek: Częstość kursowania tych pociągów robi tę robotę i ludzie też korzystają komunikacyjnie przynajmniej z tego, że dojeżdżają sobie rowerem na stację, wsiadają w pociąg i dojeżdżają np. do takiego utrechtu, tam czeka na nich drugi rower, którym się już przemieszczają po mieście.
Jarek: Zobaczcie stąd np. parking na 13 tys. rowerów w Utrechcie, który jest na ustawę włożony. Natomiast turystycznie, np. teraz zachodniopomorskie.
Jarek: Od rok temu chyba zostały zakupione stare składy, które w zachodniopomorskim przewoziły 30 rowerów.
Jarek: Teraz są w Małopolsce odnowione i też będą wykorzystywane właśnie na tej trasie w Kraku, chyba Oświęcim, to będzie pierwszy kurs.
Jarek: Czyli na początek jakby ktoś chciał jechać sobie w obliczonej trasie, ale trochę...
Rafał: Tak, ale to koleje małopolskie kupiły, czy Legio?
Jarek: Nie, koleje małopolskie to kupiły, także to będzie.
Rafał: Jakie to są modele?
Rafał: Bo nie kojarzę tego, a się interesuje trochę koleją.
Jarek: Chyba M57 jakieś tam zmodyfikowane.
Jarek: Ja się też do końca nie znam.
Rafał: A, te takie, okej, dobra.
Jarek: Także ja się trochę tak śmieję, bo mamy ten przykład z Doliny Popradu,
Jarek: gdzie jeżdżą jeszcze koleje regionalne, Polregio i oni mają te stare składy.
Jarek: Natomiast ja się śmieję, że faktycznie może wejść.
Jarek: To z rowerem tam nie jest super wygodne.
Jarek: Natomiast to są składy, gdzie widziałem po 35 rowerów 40 na weekend.
Jarek: Chociaż się nie jest super przystosowane.
Jarek: Natomiast te takie przedziały, powiedzmy, konduktorskie są tak pojemne rowerowo,
Jarek: że nawet ludzie tam piętrowo układali.
Jarek: Także jakby drużyna konduktorska też nigdy była nic przeciwko.
Jarek: Była przyzwyczajona do dużej ilości rowerów.
Jarek: Natomiast fajnie byłoby to ucywilizować.
Jarek: W szczególności, że jak wiesz, buduje się nawet połączenie Piekiełko-Podłęże i modernizowane linia do Sącza.
Jarek: No i tu mamy nadzieję, że może tam do 2030 to faktycznie powstanie.
Jarek: A razem z tym te koleje Kraków-Zakopane będą jeździły w zdecydowanie lepszym harmonogramie.
Rafał: Tak, no to się poprawi czas z Krakowa i do Zakopanego i do właśnie Sącza.
Jarek: Tak. Dokładnie tak.
Jarek: No do Sącza ma być godzinę, do Zakopanego półtorej,
Jarek: w tym akurat największe czasy przejazdu.
Jarek: No ja gdzieś taką mam swoje marzenie, żeby na tych trasach jeździły składy na 30 rowerów minimum i takie piętrowe jeszcze składy pasażerskie,
Jarek: żeby to naprawdę miało możliwość zdolności przewozowe potężne również,
Jarek: jeśli chodzi o rowery.
Rafał: No tak, wspomniałaś o tych składach EN57, czyli popularnych kiblach, chyba najdłużej eksploatowane w ogóle na świecie zespoły trakcyjne, polskiej produkcji, we Wrocławiu produkowane.
Rafał: No i też na Dolnym Śląsku mamy taki pociąg, który się nazywa Szurkowski, on jeździ do Milicza w sezonie i chyba rzeczywiście też jest koło 30 miejsc na te rowery w tych dawnych przedziałach konduktorskich.
Jarek: Po prostu w tych najnowszych takich składach, które mają Koleje Małopolskie, faktycznie już tak pomyślano, chodzi o to jakby komfort wsiadania, że wsiadasz jakby tak naprawdę, to jest bardzo szerokie wejście, nie ma żadnej, nie wiem, kasownika czy wejścia do ubikacji wąskiego, tylko masz szerokie wejście od razu już do tego działu rowerowego i są te siedzenia składane, jest wielka, szeroka przestrzeń, gdzie możesz tak naprawdę w teorii, jest to chyba na 8 rowerów, ale jak się tak upchną naprawdę podejrzewam, że z 20 rowerów śmiało można
Jarek: to jakby ta przestrzeń jest do zagospodarowania nawet, bo nawet z rowerem cargo tam wejdziesz, nie mają, znaczy są też haki, ale raczej haków się już nie używa w takim składzie, lepiej postawić rowery obok siebie i tak dojeżdżają, natomiast no wiesz, mamy przykłady z Europy, że można to zrobić jeszcze bardziej cywilizowanie i jeszcze porządniej, z tą stroną mam nadzieję, że to też pójdzie.
Rafał: Tak, tak, to...
Rafał: Co mi się podoba w tych kolejach małopolskich, to jak sobie ostatnio byłem po Krakowie i zauważyłem właśnie na dworcu pociąg kolei małopolskich, to że macie piktogramy pokazujące rower i strzałkę, w którym miejscu właśnie jest ten przedział z miejscami na rowery, więc łatwo tam szybko dotrzeć i zorientować, którymi drzwiami trzeba wejść.
Jarek: Dokładnie, no to każde takie, wiesz, drobne ułatwienie trzeba by było trochę powalczyć, on je wdraża, tak samo jak przez wiele lat, mamy coś takiego jak tunel rowerowy na dworcu Kraków Główny,
Jarek: mało kto w sumie o tym wie, chociaż dużo ludzi jakby z lokalnych mieszkań,
Rafał: Chodź, no, ja nie wiedziałem.
Jarek: no widzisz, możesz sobie jakby rowerem zjechać, przejechać jakby pod linią, pod cały, wszystkimi torami, wszystkimi peronami, możesz też wjechać sobie na każdy peron rowerem,
Jarek: oczywiście po samych peronach nie do końca można jeździć,
Rafał: No tak, oczywiście, no.
Jarek: Natomiast możesz sobie rowerem wjechać śmiało i zjechać.
Jarek: z każdego peronu. Natomiast przed latami walczyliśmy, żeby w tunelu rowerowym był rozkład jazdy zwykły.
Jarek: Żeby można było sobie zobaczyć bez dzieci z jakiego peronu odjeżdża pociąg.
Rafał: Tak, na ekipę non-stop też się dostają.
Jarek: Oczywiście kolejarze powiesili nam tylko papierową wersję, która czasem bywa nieaktualna,
Jarek: bo się zmieniają nagle perony, więc teraz mamy też walkę o to,
Jarek: żeby jednak tam pojawiły się zwykłe po prostu wyświetlacze,
Jarek: jeden przy zjeździe do tego, także małymi krokami.
Rafał: No i właśnie muszę w tym roku się wybrać z zawodnikiem do Krakowa.
Jarek: Ja mam na przykład porównanie teraz, jakby w tym roku nie jeździłem sobie rowerem po Utrechcie, super czasu, ale oczywiście wlazłem sobie znowu do tego parkingu rowerowego przy dworcu kolejowym.
Jarek: No i tam masz na każdym rogu wyświetlacz, który ci pokazuje z jakiego peronu, gdzie najbliższą godzinę jedzie pociąg.
Jarek: To jest bardzo ważne, w szczególności ja na przykład z doświadczenia, że ja potrafię...
Jarek: wyjechać za pięć czy na przykład za dziesięć minut przed odjazdem pociągu z domu,
Jarek: bo mam dystans taki koło siedmiu minut.
Jarek: Dla mnie jest bardzo kluczowa każda minuta,
Jarek: jak mi ktoś zmieni peron, to wtedy...
Jarek: Miałem już dwa, trzy przypadki, że po prostu przepadł mi pociąg,
Jarek: bo musiałem nagle zmienić peron, bo byłem przyzwyczajony do tego,
Jarek: że powinienem według rozkładu jechać z peronu tego, a pojechał z innego.
Jarek: Już nie miałem czasu, żeby... Oczywiście to jest moja...
Jarek: Mogę 5 minut wcześniej wyjeżdżać, ale kwestia...
Jarek: jest tego, że gdy na przykład były te wyświetlacze na zjeździe,
Rafał: O!
Jarek: taka mała rzecz, a desce do wdrożenia.
Rafał: To ja mam odwrotnie, ja zwykle jestem już na peronie,
Rafał: jak ty jeszcze w domu siedzisz.
Rafał: Dojechaliśmy do półmetka tej turystycznej ścieżki rowerowo-dźwiękowej.
Rafał: I na tym koniec części pierwszej.
Rafał: Druga część rozmowy już za tydzień w 11 odcinku podcastu.
Rafał: Jarek opowie w nim o jeszcze kilku ciekawych trasach Małopolski,
Rafał: godnych polecenia oraz porozmawiamy.
Rafał: O tym jakie trasy są obecnie w budowie, projektowaniu oraz o samym procesie.
Rafał: Zaobserwuj Rowery dla Umysłu i mój newsletter, żeby nie przegapić drugiej części rozmowy z Jarkiem o VeloMałopolska.
Rafał: Tymczasem wszystkie linki o rzeczach, o których mówiliśmy w tym odcinku znajdują się w notatkach do niego pod adresem rowerydlaumyslu.pl/10 jak dziesiąty odcinek podcastu.
Rafał: No i najważniejsze, jeśli dzisiaj nie byliście jeszcze na rowerze, to wsiadajcie pojeździć, wasz umysł wam podziękuje.
Rafał: To był dziesiąty turystyczny odcinek podcastu Rowery dla Umysłu
Rafał: Dziękujemy za słuchanie i do usłyszenia w kolejnym odcinku oraz do zobaczenia na ścieżkach.
Jarek: Jarek Tarański, z VeloMałopolska
Jarek: Do zobaczenia. Cześć.

Twórcy i goście

Rafał Sobolewski
Prowadzący
Rafał Sobolewski
Pasjonat rowerów, dobrej urbanistyki i transportu szynowego. Przez lata tworzyłem podcasty technologiczne Bo Czemu Nie? i Nie Ma Biura, ale dziś wiem już, że prawdziwy “Rower dla Umysłu” to coś więcej niż kolejny gadżet technologiczny.
Jarek Tarański
Gość
Jarek Tarański
Od lat przyglądam się rozwojowi rowerowej infrastruktury w Małopolsce (i nie tylko). Współpraca z UMWM. #velomalopolska
VeloMałopolska – skarb rowerowej Polski – rozmowa z Jarkiem Tarańskim cz. 1
Nadawany przez